Start arrow Kozłówek arrow Święta Dorota, Dzwonnica i pomnik przyrody
Święta Dorota, Dzwonnica i pomnik przyrody PDF Drukuj Email
Wpisał: Administrator   
23.04.2007.
Między lasem a rzeką Wisłok na terenie gminy Wiśniowa leży wioska Kozłówek. Z opowiadań naszych dziadków dowiadujemy się że teren tej wiosku był zalesiony.
W lesie żyło bardzo dużo kozic, stąd właśnie wywodzi się nazwa Kozłów, a później Kozłówek. Przez las biegła droga zwana kaczeńcem. Pewnego razu przejeżdżał nią garncarz, który wiózł swe wyroby na targ do Jasła. Przejeżdżąjąc utonął w błocie. Mimo wysiłku nie mógł wyjechać i zaczął kopać. Z błota wykopał drewnianą statuetkę świętej Doroty. Połozyj ją na wozie i pojechał do Jasła. Po drodze zostawił statuetkę we wsi Szebnie. Po jakimś czasie ludzie z Kozłowa zauważyli ukazującą się postać na lipie rosnącej koło kaczeńca. Ponieważ postać ta ukazywała się coraz częściej i coraz więcej ludzi ją widziało, postanowiono postawić w lesie obok tej lipy drewnianą kapliczkę. W kapliczce umieszczono przywiezioną ze wsi Szebnie statuetkę świętej Doroty. Obecnie na miejscu kapliczki stoi kościółek a w nim
 
Tyle mówi legenda ale jak w każdej takiej opowieści i w niej jest ziarnko prawdy - na pewno nie jedno. Faktem jest to iż obok kościółka pod wezwaniem świętej Doroty w Kozłówku stio nastarszy pomnik przyrody w naszej gminie: 400-letni dąb szypułkowy.
 
Druga ciekawa legenda związana z Kozłówkiem to legenda o Dzwonnicy.    
Na zachód od drogi wiodącej przez Kozłówek do lasu znajduje się Podlesie, a na Podlesiu przepiękny pagórek, od lat zwany Dzonnicą. Z jednej strony jest bardzo stromy, wokół otoczony czymś co przypomina rów. Ma około 200 metrów długości i 80 szerokości. Porośnięty jest drzewami liściastymi różnego gatunku: brzozy, olchy, jesiony, modrzewie, są też pnie po wyciętych drzewach, widać, bardzo starych. U jego podnóża wypływa źródełko z wodą czystą jak kryształ, które nigdy nie wysycha. Co oznacza, że żyli tu kiedyś ludzie. Może był to zakon cystersów, wspomniany w kronice? A może jeden z dziewięciu kmieci?...
  Rozmawiając z najstarszymi mieszkańcami, którzy wspominają z opowiadań dziadów i pradziadów, że stał tu kiedyś klasztor drewniany, otoczony murem, obok klasztoru były zbudowania i stała tam duża cegielnia. Mieszkańcy tej ziemi wykopali kamienie z fundamentów oraz cegły bardzo dużych rozmiarów. Ziemia do tej pory jest czerwona - może po cegielni przepalona, a może przesączona krwią tych osadników?... Ziemia była bardzo ciężka do uprawy, więco zostawiono ten kawałek i porosły go trawy.  Klasztor podobno spalili Tatarzy, a ludność i zakonnicy zostali wymordowani. Pozostała tylko dzwonnica, która stała jeszcze przez długie lata. I z tej dzwonnicy było słychać dzwonienie, chociaż nikogo tam nie było. Może dzwon poruszony wiatrem dzwonił...? Działy się tam jeszcze inne cuda: słychać było jakieś odgłosy i jęki...
  Podobno bydło, które się tam poszło paść, padło martwe...
  Para zakochanych, chcąca się ukryć w krzakach, zobaczywszy jakieś zjawy, uciekła z przestrachem.
  Kiedy ludzie z pokolenia na pokolenie przekazują potomnym, to pewnie coś się tam działo...
i do tej pory przetrwała nazwa dzwonnica.
 
 
 
Zmieniony ( 23.04.2007. )
 
następny artykuł »